Our Kids logo
Our Kids logo

Szkoła XXI w. to nie wkuwanie: jak szkoły niepubliczne dbają o swoich uczniów?     więcej  

Innowacje edukacyjne zrodzone w szkole społecznej

Szkoła społeczna to żyzna gleba dla ciekawych pomysłów edukacyjnych



Pandemia była bez wątpienia czasem pełnym wyzwań, ale bywało, że miała też pozytywny wpływ na wyzwolenie innowacji i nowego myślenia o edukacji. W niektórych przypadkach była to okazja do potwierdzenia słuszności wcześniejszych koncepcji i do podzielenia się tym z innymi.

Michał Żmijewski jest informatykiem (skończył także psychologię), a jego przygoda z edukacją rozpoczęła się od doświadczeń szkolnych własnych córek, które poszły do warszawskiej szkoły społecznej STO (Społecznego Towarzystwa Oświatowego) tzw. “Ostrobramskiej”.  kontynuuj czytanie...


Na tej stronie:


Jak opowiada, był zaangażowanym rodzicem, ale podobnie jak wielu innych rodziców, nie rozróżniał szkoły prywatnej od społecznej. Z czasem różnice między tymi dwoma typami szkół niepublicznych, a także między nimi a szkołami publicznymi stawały się dla niego coraz bardziej oczywiste i widoczne.

Obecnie od kilku lat jest członkiem zarządu Koła STO, prowadzącego szkołę na Ostrobramskiej, mając dzięki temu większy wpływ na jej charakter i realizowaną tam wizję edukacji.

Koderek - inna nauka

Wszystko zaczęło się od Koderka, wymyślonego przez pana Żmijewskiego długo przed pandemią.

Our Kids: Skąd wziął się ten pomysł?

Michał Żmijewski: Chodziło mi o to, aby pokazać, że przestrzeń nowych technologii, informatyki i przedmiotów ścisłych jest ciekawa a jej zrozumienie niezbędne do mądrego funkcjonowania w obecnym świecie. Ponieważ sam działam w branży IT i uczestnicząc w różnych konferencjach miałem okazję poznać osoby, które w sposób niezwykle ciekawy potrafią się komunikować i przekazywać wiedzę. Pomyślałem, że zacznę je zapraszać aby weszły do świata szkolnego, z korzyścią dla obu stron. Pomysł chwycił i zapraszane przeze mnie osoby zaangażowały się do tego stopnia, że z niecierpliwością pytały kiedy będą następne konferencje. Do chwili obecnej, w ciągu 6 edycji Koderka, wszystkich trenerów i prelegentów mieliśmy kilkuset.

Początkowo miała to być konferencja z warsztatami i prelekcjami, ale bardzo szybko zaczęła rozwijać się jako przestrzeń dyskusji o nowoczesnej edukacji m.in. pozbawionej szufladkowania. Bardzo mnie zawsze martwiło, że dzieci zbyt wcześnie są szufladkowane i wymaga się od nich specjalizacji.

Gdyby nie pandemia, 7. edycja odbyłaby się na początku czerwca. Pandemia pokrzyżowała nam plany, ale jednocześnie to co wydarzyło się w pandemii wydaje się bardzo ważne i wartościowe.

Our Kids: Gdzie odbywa się Koderek?

Michał Żmijewski: W szkołach. Trzy z sześciu edycji były na Ostrobramskiej, a pozostałe w innych szkołach. Chciałem odczarować przestrzeń szkoły i pokazać, że w szkole może być ciekawie, że wcale nie trzeba chodzić do Centrum Kopernik czy na uniwersytet albo politechnikę. Szkoły są idealne - w ostatnim Koderku korzystaliśmy z 14 sal nie licząc przestrzeni otwartej tzw. wystawowej - gdzie znaleźć takie możliwości przestrzenne? To środowisko znajome dla osób, które przygotowują konferencję - kolejny plus.

Relacje z tych konferencji można zobaczyć na stronie Koderka, a na naszym kanale YouTube można obejrzeć część nagranych prelekcji. Polecam też obejrzeć zdjęcia.

Pandemia - inicjatywy

Our Kids: Pandemia uniemożliwiła zorganizowanie kolejnej edycji Koderka, ale podkreśla Pan jej pozytywne strony.

Michał Żmijewski: Czas pandemii nałożył się u mnie z tworzeniem z grupą moich dotychczasowych współpracowników nowej firmy CodiFive (http://codifive.pl). I choć tego zupełnie nie planowałem w chwili ogłoszenia pandemii nasze pierwsze działania zorientowane zostały na pomoc szkołom. Pomyślałem, że warto abyśmy podzielili się naszą wiedzą i doświadczeniem pracy zdalnej, bo to dla nas codzienność w branży IT, z moją szkołą. Poprosiłem o pomoc moich kolegów w przeszkoleniu nauczycieli z dobrze nam znanych narzędzi. W środę ogłoszono kwarantannę, a czwartek był ostatnim dniem, kiedy odbyła się rada pedagogiczna, na której zrobiłem godzinne szkolenie. I tu właśnie objawiła się siła społeczności i zalety szkoły społecznej bez zbędnej hierarchii i biurokracji. Omówiliśmy to po prostu z dyrektorem, który zdecydował żeby zaryzykować, bo kryzys pewnie potrwa dłużej. Ustaliliśmy, że przez weekend przygotujemy szkołę do tego wdrożenia. Włączyliśmy w to rodziców i dzieciaki, z których część uczestniczyła wcześniej w Koderku jako wolontariusze - oni byli naszymi królikami doświadczalnymi. Ważne było żeby się zastanowić jak wykorzystać tę platformę w pełni, a nie tylko pokazać np. jak się uruchamia ZOOM-a czy Teamsy: jak przeprowadzić lekcje i jak może się odbywać cały proces nauczania w ciągu dnia. Wszystko to zostało opracowane w weekend, w poniedziałek odbyło się szkolenie kadry pedagogicznej, a uczniowie już w poniedziałek wieczorem logowali się. Był ogromny entuzjazm i dzieciaki świetnie sobie radziły, zresztą nauczyciele też. A od wtorku zaczęły się odbywać pierwsze zajęcia. Mieliśmy jeszcze spotkanie z rodzicami żeby pokazać jak system działa i zaczęły się odbywać cykliczne lekcje. Wiedzę tę zacząłem oferować innym szkołom i w ten sposób trafiła ona do ponad 4000 uczniów w trzech szkołach społecznych STO i czterech szkołach publicznych. Zawsze to podkreślam, że w tych wszystkich wdrożeniach nie chodzi o uruchomienie narzędzi ale przekonanie społeczności do ich użyteczności i dobre przeprowadzenie całego procesu.

U nas w szkole ustaliliśmy, że odchodzimy od zwykłego planu zajęć i najpierw nastawiamy się na to żeby nauczyć się pracy zdalnej. Potem sukcesywnie prowadzone były najważniejsze zajęcia, które później cyklicznie były rozbudowywane o kolejną listę potrzeb i „życzeń” rodziców.

Our Kids: Jak Pan i inni ocenili tę pracę zdalną?

Michał Żmijewski: My z żoną prawie zapominaliśmy, że nasze dzieci nie chodzą do „normalnej” szkoły. Rano rozpoczynaliśmy pracę, a córki zajmowały się nauką zdalną. Bardzo dobrze oceniam to z punktu widzenia rozwoju moich dzieci - dużo się nauczyły: samodzielności, planowania, odpowiedzialności. Oczywiście, brakowało im fizycznych spotkań z rówieśnikami i nauczycielami. Wiele osób mówi, że to był zmarnowany czas, a dla nas był to czas pozytywny. Ze szkół, z którymi współpracowałem, otrzymywałem pytania od nauczycieli i dyrektorów czy jak się skończy pandemia to będzie można korzystać dalej z tych narzędzi. Oczywiście! Wręcz należy je wykorzystywać do codziennej pracy z uczniami już nie wspominając o sytuacji wsparcia dzieci podczas choroby. Nauczycielom pokazało to zupełnie nowe możliwości i otworzyło nowe pomysły do realizacji.

Szkoła podstawowa a przedszkole

Our Kids: To była szkoła podstawowa, gdzie jest łatwiej, bo dzieci są nieco starsze, ale co mogli robić rodzice dzieci w wieku przedszkolnym?

Michał Żmijewski: Moja najmłodsza córka jest w wieku przedszkolnym. Zaproponowałem podobne rozwiązanie dla przedszkola, ale nie podchwyciło ono pomysłu, więc najpierw zorganizowałem wirtualne spotkania dla dzieci i rodziców, a potem rzuciłem pomysł, który został podchwycony przez nauczycieli i uczniów z mojej szkoły. Ale o nim za chwilę…

Bardzo ważnym elementem Koderka jest to, że jest to konferencja robiona przez uczniów, którzy są odpowiedzialni za jej przygotowanie i obsługę, włącznie z prowadzeniem zajęć. Organizowałem konkurs prelekcji uczniowskich, przy czym “konkurs” był tylko pretekstem, żeby dzieci ćwiczyły wystąpienia publiczne na obcym forum. Uczniowie zaczęli też prowadzić warsztaty i pomiędzy konferencjami wypracowałem stałą formułę współpracy z tymi zaangażowanymi uczniami - zaczęliśmy z nimi chodzić do przedszkoli aby tam prowadzili własne zajęcia dla przedszkolaków, według własnego pomysłu. Dostawali sprzęt i byli oczywiście szkoleni. To było świetne doświadczenie, a także okazja do analizy swoich błędów i sukcesów oraz własnych wrażeń z procesu uczenia się. Właśnie w oparciu o te doświadczenia rzuciłem w pandemii pomysł żeby zaangażować naszych uczniów do poprowadzenia takich zajęć dla dzieci online. Podchwycili to z wielkim entuzjazmem i nasi 12- i 13-latkowie bardzo się zaangażowali. Mieli świetne pomysły i projekt zdał dobrze egzamin. Na kanale koderkowym można obejrzeć urywki z tych zajęć.

Edukacja inaczej

Our Kids: Wyraźnie wierzy Pan w ideę odwracania ról i powierzania dzieciom odpowiedzialnych zadań zwykle wykonywanych przez dorosłych.

Michał Żmijewski: Tak, zdecydowanie w to wierzę. Mój sposób pracy z młodymi i starszymi zawsze polega na tym, aby dawać im zadania i samodzielność, mając zaufanie, że poradzą sobie, a jak nie, to się czegoś nauczą i “posprzątają”. To wyzwala inicjatywę i zaangażowanie. Na początku dzieci oczekują, że im się wszystko pokaże, ale kiedy “załapią” nowy sposób pracy, są w tym znakomite i bardzo odpowiedzialne.

W ramach Koderka mamy tzw. panel ekspertów i początkowo panelistami byli dorośli, a pytania zadawała młodzież, ale potem pomyślałem, żeby zaprosić do paneli właśnie młodych ludzi, którzy robią coś ciekawego, np. własne startupy czy działania wolontariackie. Dorośli byli pytającymi. Wielu dorosłych wychodziło natchnionych po takich spotkaniach, bo młodzi potrafią powiedzieć i pokazać wiele ciekawych rzeczy.

Mimo że nie udało się w tym roku zrobić Koderka jako tradycyjnej konferencji, zorganizowaliśmy dwa spotkania online: ze znanym podróżnikiem Markiem Kamińskim i z Piotrem Łojem, który zajmuje się wirtualną rzeczywistością i zastosowaniem społecznym okularów VR-owych, np. w rehabilitacji osób sparaliżowanych, w hospicjach, dla osób starszych, które nie mogą wychodzić w domu żeby po założeniu okularów mogły się przejść po swoim ulubionym ogrodzie czy łące. Piotr robi fantastyczne rzeczy i ma dużą wiedzę na temat zarówno zalet jak i zagrożeń technologii. Te spotkania były całkowicie prowadzone przez uczniów, którzy także przygotowali pytania. Pracowali nad tym między innymi uczniowie z Ostrobramskiej ale także uczniowie z kilku innych szkół. To była inicjatywa także łącząca różne szkoły. Oba spotkania były bardzo ciekawe, mieliśmy uczestników przy ponad 300 monitorach i wszyscy ocenili to bardzo wysoko.

Wierzę też w łączenie pokoleń. To idea realizowana w naszej szkole społecznej na Ostrobramskiej, gdzie zwraca się uwagę na to, aby starsi uczniowie mieli kontakt i opiekowali się młodszymi. W Koderku dzieci prowadzą zajęcia dla dorosłych, dorośli dla dzieci, dzieci dla dzieci i jest to wzajemnie inspirujące.

Our Kids: Lubi się Pan dzielić tym co Pan robi...

Michał Żmijewski: Od początku Koderka moje założenie było, że wychodzimy na zewnątrz i nie robimy tego tylko dla siebie. Jeśli coś zrobiliśmy ciekawego, to wyjdźmy z tym do innych, żeby i oni skorzystali.

Szkoła społeczna

Our Kids: Czy środowisko szkoły społecznej pomogło Panu w realizacji tych innowacji?

Michał Żmijewski: Czuję lojalność wobec mojej szkoły na Ostrobramskiej, mimo że od samego początku nie ograniczałem się tylko do niej. Wiele osób w mojej szkole jest entuzjastami tego co robię i wspiera mnie - ciężko byłoby to robić bez ich wsparcia. Między innymi dzięki ich zaangażowaniu i wsparciu działania Koderka wciąż się rozwijają.

Our Kids: Co takiego jest w szkole społecznej, że dobrze nadaje się do takiej innowacyjnej działalności?

Michał Żmijewski: Myślę, że nastawienie na społeczność i na wychowanie, a nie tylko na oceny, rankingi, wyścig szczurów. Plagą szkolnictwa jest tłumaczenie wszystkich zaniechań podstawą programową oraz nastawienie na rankingi, oceny i testy. Mimo że moje działania początkowo wynikały z tego, że nie byłem w pełni usatysfakcjonowany tym jak wygląda edukacja w mojej szkole, to od kiedy zacząłem chodzić po innych szkołach, doceniłem to co my mamy (nie znaczy to, że nie trzeba starać się tego poprawiać!). W takiej szkole jak nasza dużo łatwiej jest nauczycielowi zrealizować ciekawe pomysły - w szkole publicznej klasy są bardziej różnorodne, uczniowie reprezentują różne poziomy, a szkoła musi wszystko wyrównywać, co jest dużym wyzwaniem dla nauczycieli. Jestem bardzo zadowolony, że moje dzieci chodzą do tego typu szkoły.

Myślę, że typowa dla szkół społecznych możliwość angażowania się rodziców to ważna sprawa. Od początku w naszej szkole były różne inicjatywy, które budowały społeczność, np. wspólne wigilie, gdzie wszyscy byli zaangażowani w ich organizację i przebieg. Od kilku lat udaje nam się małymi krokami zwiększać zaangażowanie wszystkich budując i wzmacniając relacje w ramach całej społeczności i wszystkich „organów” ją tworzących (Zarząd, Dyrekcja, Rada Pedagogiczna, Uczniowie, Rodzice). Daje to pozytywny efekt. Obecnie obserwuję dużo większe zaangażowanie i większą ogólną świadomość czym naprawdę jest szkoła społeczna. Oczywiście to wciąż wymaga nieustannej pracy.

Our Kids: A jak wygląda rola STO i wzajemna relacja?

Michał Żmijewski: Zarząd Główny STO nie ingeruje w naszą działalność. Delegaci naszej szkoły uczestniczą w walnym zebraniu stowarzyszenia i jest wyznaczona osoba Zarządu Głównego, która jest naszym „opiekunem”. W ostatnim czasie sporo się teraz pozytywnie pozmieniało - dużo więcej się wszyscy komunikujemy w ramach całego STO. W czasie pandemii STO organizowało bardzo przydatne webinaria dla swoich placówek. Dzielimy się wiedzą, konsultujemy i razem wspieramy. Teraz pandemia pokazała środowisku edukacyjnemu, że można wiele rzeczy robić sprawniej i że nie potrzeba na to dużo czasu. To ogromna zmiana.

Plany

Our Kids: Na pewno ma Pan kolejne ambitne plany.

Michał Żmijewski: Tak, jest ambitny plan - szkoła hybrydowa, łącząca zalety edukacji zdalnej i stacjonarnej. Idea jest oparta na wnioskach wynikających z edukacji zdalnej w czasie pandemii. Pod tym hasłem chcemy połączyć potencjał wielu instytucji edukacyjnych. To jakby odwrócone nauczanie. Gdzie odpowiedzialność przejmuje uczeń a nauczyciel staje się przewodnikiem. Gdzie najpierw stawiamy pytanie „po co?” a potem „co?”. Nie chodzi o to, aby powielać nauczanie, które miało miejsce w formie stacjonarnej z niewielkimi tylko modyfikacjami. Nam przyświeca idea realizacji bardziej holistycznego nauczania. Na początku września planujemy rozpocząć kampanię informacyjną. Więcej na ten temat można dowiedzieć się wchodząc na stronę projektu. Z chęcią opowiem więcej o projekcie przy kolejnej okazji :)

•••

Jak widać, szkoły społeczne poprzez swój charakter i strukturę - kluczową rolę i zaangażowanie rodziców, zgraną i spójną społeczność szkolną, nastawienie na wychowanie, a nie tylko naukę i wyniki - są bardzo podatnym gruntem dla wyzwalania się kreatywności i powstawania oraz realizowania innowacji. I to takich, które potem stają się ważne i pożyteczne dla dużo szerszego grona. Jako takie mogą odgrywać istotną rolę w ulepszaniu edukacji w Polsce.

I jeszcze jeden wniosek i nauka: nawet kryzys, taki jak pandemia, może okazać się czymś bardzo pozytywnym jeśli tylko zostanie potraktowany jako bodziec do zmian i lekcja na przyszłość.

Rozmowę przeprowadziła

dr Małgorzata P. Bonikowska

redaktor naczelna Our Kids Polska

Osoby, które to czytały, również oglądały: