Our Kids logo
Our Kids logo

Szkoła XXI w. to nie wkuwanie: jak szkoły niepubliczne dbają o swoich uczniów?     więcej  

Wywiad Our Kids: Poznaj lepiej American School of Warsaw

Rozmówca Our Kids: dyrektor szkoły Jon Zurfluh



Założona w 1953 roku American School of Warsaw jest międzynarodową szkołą działającą w systemie non-profit, gdzie uczą się uczniowie ponad 50 narodowości. ASW oferuje naukę od przedszkola do matury. Szkoła ma status International Baccalaureate World School, co oznacza, że oferuje program International Baccalaureate (IB) na wszystkich trzech poziomach: Primary Years Programme (PYP), Middle Years Programme (MYP) i Diploma Programme (DP). Studenci mogą uzyskać dyplom IB jako dodatek do amerykańskiego dyplomu ukończenia szkoły średniej.  kontynuuj czytanie...


Na tej stronie:


Our Kids rozmawia z Jonem Zurfluhem, dyrektorem szkoły. Jest to polskie tłumaczenie wywiadu, którego oryginalny zapis wideo znajduje się poniżej tekstu. Zapraszamy do posłuchania go i obejrzenia także zdjęć ze szkoły, którymi jest ilustrowany.

Trochę historii

Our Kids: Wiem, że ma Pan ponad 40-letnie doświadczenie w edukacji, ale jak długo pracuje Pan w tej szkole?

Jon Zurfluh: Przyjechałem w 2016 roku, więc to mój piąty rok. Wcześniej spędziłem pięć lat w Moskwie, potem kilka lat w Stanach dalej podnosząc swoje kwalifikacje, a jeszcze wcześniej siedem lat w Szanghaju. A jeśli będziemy się cofać dalej, przez pięć lat byłem dyrektorem w stanie Waszyngton, wcześniej trzy lata w Chinach i jeszcze wcześniej, przez 11 lat pracowałem jako nauczyciel w szkole podstawowej, ucząc na każdym poziomie od przedszkola do klasy 6.

Our Kids: Dlaczego zdecydował się Pan na ASW?

Jon Zurfluh: To długa historia (ta część jest w wywiadzie na wideo). Jestem jakby to można określić „przywódcą służebnym”, więc placówka, gdzie mógłbym pomóc, była dokładnie tym, co zawsze mnie pociąga. I kiedy przyjechałem w lipcu okazało się, że nadajemy na tych samych falach - po spotkaniu z rodzicami, administratorami i innymi osobami w szkole, zamiast pakować się na powrót do domu, spakowaliśmy się na wyjazd do Warszawy. Początkowo zostałem zatrudniony tymczasowo, na rok, może dwa, do pomocy w procesie poszukiwania następnego dyrektora. Zawsze mówię o tym, że z dyrektorami i szkołami jest jak z randkowaniem: partnerzy wyczuwają się nawzajem, potem zakochują się w sobie i nadchodzi moment na oświadczyny. Poszliśmy więc tą normalną ścieżką i około października usłyszałem: „John, czy zechcesz zostać z nami?” Przedłużyliśmy kontrakt raz, potem drugi raz, a ostatnio właśnie zakończyliśmy negocjacje, aby przedłużyć mój pobyt tutaj do 2023 roku.

To zawsze była świetna szkoła, ale teraz naprawdę budujemy na tej ​​wielkości i zmieniamy ją w coś naprawdę wyjątkowego przez naszą pracę z podstawowymi wartościami (core values), naszą misję, rozwinięcie trzyetapowego programu IB (International Baccalaureate World School), żeby wymienić tylko kilka ważnych elementów - realizujemy to na wielu frontach. Spora część tych działań miała miejsce dopiero w pierwszych dwóch latach mojej pracy w ASW, a teraz realizujemy naprawdę długoterminową wizję aby pozostać tam, gdzie zawsze byliśmy - w czołówce międzynarodowej edukacji w Warszawie.

Our Kids: Historia szkoły jest bardzo długa.

Jon Zurfluh: O tak, sięga 1953 roku. Członkowie rodziny pierwotnego założyciela niedawno odwiedzili nawet naszą szkołę. ASW rozpoczęła się od małej grupki 12-15 dzieci z trzech czy czterech ambasad - amerykańskiej, ale także brytyjskiej, niemieckiej i kilku innych. Tak zaczęła się szkoła, która rosła z roku na rok. W pewnym momencie działała w kilku różnych lokalizacjach, a na początku lat 90. w końcu staliśmy się pełną szkołą, oferującą edukację od przedszkola do matury. Następnie otrzymaliśmy certyfikat IB dla naszego programu Diploma Programme (DP), który jest najdłużej działającym programem IB, oraz akredytację New England Association of Schools and Colleges. To był proces stałego wzrostu i obserwowania, jak rozwijają się międzynarodowe szkoły, zwłaszcza te, które powstały pod parasolem placówek dyplomatycznych, a następnie stopniowo wyrastały z tego kokonu stając się pełnoprawnymi szkołami, a potem solidnymi, międzynarodowymi szkołami z najwyższej półki.

Uczniowie

Our Kids: A kim są obecnie uczniowie ASW?

Jon Zurfluh: Wciąż najwięcej mamy dzieci dyplomatów. Nadal jesteśmy główną placówką wybieraną przez rodziny z około 13-15 ambasad, które mają tu pracowników potrzebujących edukacji dla swoich dzieci. Następna grupa to expaci, którzy tu mieszkają i pracują dla różnych firm, przede wszystkim dla korporacji. Czasami są to przedsiębiorcy, którzy przenieśli się tutaj z innego kraju. Mamy na tej liście 55 krajów, więc jesteśmy bardzo zróżnicowani narodowościowo. I wreszcie są to dzieci z polskich rodzin, które przyjmujemy w miarę wolnych miejsc. To w przybliżeniu 20-25% naszej społeczności uczniowskiej. Naszym celem jest utrzymanie poniżej 25% uczniów jednej narodowości. Więc czasami tworzymy listy oczekujących, jeśli mamy więcej polskich kandydatów. Dotyczy to nie tylko Polaków, ale także wszystkich innych narodowości. Gdyby uczniów z jakiejkolwiek grupy było ok. 25% na jednym poziomie, powiedzielibyśmy, że ten poziom jest obecnie zamknięty dla tej narodowości, aby zachować w nim różnorodność. Wyjątkiem są Amerykanie - tu nie stosujemy ograniczeń, ponieważ ta grupa już jest z natury mieszanką. Zwykle są w niej reprezentanci wielu różnych narodowości i środowisk. I chyba jest to jedno z ostatnich naszych powiązań z ambasadą USA. Nie sądzę zresztą, aby międzynarodowe szkoły tego typu kiedykolwiek w pełni zerwały to dyplomatyczne powiązanie. Jest ono także zapisane w naszym statucie, a przedstawiciel ambasady zasiada w naszej Radzie Dyrektorów. Wszyscy jej członkowie są rodzicami i są w niej stanowiska zarezerwowane dla personelu dyplomatycznego, który służy interesom Ambasady i kieruje strategiczną pracą szkoły.

Our Kids: Czy jest wielu uczniów, którzy przechodzą przez cały program? Skoro większość z nich to dzieci dyplomatów, to ich rodzice prawdopodobnie przyjeżdżają do Polski tylko na kilka lat, a potem wyjeżdżają do innych krajów.

Jon Zurfluh: Trafiła Pani w sedno. Nasz program jest właśnie taki, jaki jest, ponieważ większość naszych dzieci - 60-70% - przebywa tu średnio około trzech lat, a potem wyjeżdża. Tak więc fakt, że jesteśmy kompatybilni z innymi szkołami międzynarodowymi w sposobie realizacji naszego programu, sprawia, że ​​przejście jest łatwiejsze dla tych rodzin, szczególnie rodzin dyplomatów, ale także ze świata biznesu. Co roku wielką radość sprawia mi ten moment, kiedy mogę przedstawić naszych „złotych wojowników” - uczniów, którzy są tu od 13 lat, kiedy mogę zaprosić ich, by stanęli na scenie i powiedzieli: „Byłem tu od samego początku!” Zawsze jest ich od 6 do 10.

Model non-profit

Our Kids: Przeczytałam, że ASW jest szkołą non-profit.

Jon Zurfluh: Tak, działamy jako organizacja non-profit. Ten termin ma różne znaczenie w zależności od kraju, w którym się znajdujemy. Jesteśmy zarejestrowani pod parasolem amerykańskiej fundacji jako organizacja niedochodowa typu 501C. Z budżetowego punktu widzenia działamy tu, w Polsce, jako organizacja non-profit. Jeśli spojrzy się na nasze finanse, widać, że wszystkie środki, jakie pobieramy, są przeznaczone na funkcjonowanie szkoły. Nie odprowadza się żadnych zysków. Na podstawie moich doświadczeń na całym świecie mogę powiedzieć, że około 40% szkół międzynarodowych ma charakter non-profit.

Szczególny charakter szkoły

Our Kids: ASW nie jest jedyną szkołą międzynarodową i nie jedyną szkołą amerykańską w Warszawie. Co powiedziałby Pan rodzicowi zainteresowanemu zapisaniem dziecka do międzynarodowej szkoły amerykańskiej w Warszawie, aby przekonać go, że ASW jest najlepszym wyborem?

Jon Zurfluh: Rodzice, z którymi rozmawiam, którzy rozważają wybranie ASW, mówią, że wchodzi się do naszej szkoły i czuje się atmosferę tego miejsca jako placówki pasującej do ich oczekiwań. My, dzięki naszej różnorodności, dzięki naszej szerokiej gamie programów, dzięki naszej nieselektywnej polityce przyjęć, mamy tendencję do spełniania oczekiwań większej liczby rodziców i rodzin niż typowa szkoła, która skupia się na bardziej ograniczonych programach lub sposobach ich realizacji. Tak więc dla nas jest to połączenie naszych trzech poziomów IB (kontinuum IB): Primary Years Programme (PYP), Middle Years Programme (MYP) i Diploma Programme (DP), ale wciąż osadzone w podstawowych standardach USA. Wszystkie te trzy programy IB zawierają elementy, które pozwalają na dopasowanie nauki do poziomu rozwoju i potrzeb uczniów. W PYP pomagamy dzieciom uzyskać spojrzenie globalne i umiejętność krytycznego myślenia oraz zrozumieć własny proces uczenia się. Program MYP, w którym postawy wobec uczenia się (attitudes towards learning - ATL) są osadzone w każdym aspekcie programu, kończy się samodzielnym projektem po sześciu latach nauki. A potem mamy DP, który naprawdę pozwala uczniom wykorzystać całą swoją dotychczasową naukę i przekształcić ją w to, czego będą się uczyć na studiach, naprawdę stać się praktykami w obszarach swoich zainteresowań i pasji, gdzie mogą wybrać zajęcia, które pozwolą im dostać się do wybranej przez siebie uczelni. Świadczy o tym praktyka: kiedy spojrzy się na nasze wyniki przyjęć do szkół wyższych - 98-99%, to, że nasi absolwenci studiują dosłownie na całym świecie - na uczelniach w USA, Wielkiej Brytanii i Azji - myślę, że to mówi samo za siebie. Oferujemy coś, co naprawdę służy szerokiemu gronu uczniów, coś, co ma serce, co kształtuje i rozwija ich przekonania i aspiracje, i co pozwala im, cytując naszą misję, zmieniać świat na lepszy. Myślę, że to wraz z naszym programem, który pozwala te cele urzeczywistnić, odróżnia nas od innych szkół, które są bardziej skoncentrowane na realizacji programu nauczania. Każdy uczeń otrzymuje odpowiednik amerykańskiego dyplomu ukończenia szkoły średniej, a jako dodatek dyplom IB - jako wartość dodaną. Ponad 90% naszych uczniów uzyskuje pełny dyplom IB, choć nie musi. Mogą zrobić tylko amerykański dyplom ukończenia szkoły średniej, wrócić do USA i świetnie sobie radzić na dowolnym z 4000 amerykańskich uniwersytetów, a pewnie mogą ubiegać się o przyjęcie na wiele europejskich uniwersytetów bez dyplomu IB. Dyplom IB jest dodatkowym potwierdzeniem przygotowania absolwenta do programów najwyższej jakości. Jesteśmy również głęboko przekonani, że program IB jest dla wszystkich dzieci. Dlatego ponad 90 procent naszych uczniów uczy się w tym programie. Nie wszyscy muszą mieć wyniki na poziomie 44 - mogą mieć 28 lub 25, a ich dyplom IB i tak będzie miał wartość jako potwierdzenie, że jego posiadacz jest gotowy do podjęcia studiów.

Nauczyciele

Our Kids: A kim są wasi nauczyciele?

Jon Zurfluh: Są mieszanką zagranicznych i lokalnych nauczycieli. Są to głównie zatrudnieni za granicą emigranci. Zwykle pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Nowej Zelandii lub Australii. Mają szerokie doświadczenie i przeważnie ponad 5-8 lat doświadczenia. Zdecydowana większość ma tytuły magisterskie w swojej dziedzinie. Mamy też kilku doktorów. Jesteśmy bardzo konkurencyjni na międzynarodowym rynku pracy i walczymy o kandydatów na nauczycieli.

Pandemia

Our Kids: Jak sobie radzicie z pandemią?

Jon Zurfluh: W zeszłym roku bardzo dobrze poradziliśmy sobie w wirtualnej szkole. Otrzymaliśmy prawdziwe pochwały od rodziców za nasz program. Jesteśmy bardzo kompetentni w Internecie, więc w razie potrzeby możemy bardzo skutecznie rozpocząć naukę online. Ale nasza wyjątkowa historia jest taka, że ​​pozostaliśmy otwarci, ponieważ zainicjowaliśmy pełen zestaw procedur i praktyk, które pozwoliły nam utrzymywać naszą szkołę otwartą przez większość czasu od sierpnia. Zdarzały się parodniowe wyjątki kiedy zajęcia były online, ale przeprowadzamy cotygodniowe testy uczniów i personelu. Codziennie sprawdzamy stan zdrowia uczniów i personelu, stosujemy różne inne procedury higieniczne i poszczególne grupy uczniów są oddzielone od siebie - robimy wszystko, co jest konieczne i co zalecili nam eksperci medyczni. Jesteśmy w czołówce w tej dziedzinie, ponieważ chociaż eksperci medyczni twierdzili, że jest to właściwy kierunek, nie było dużego zainteresowania takim podejściem wśród szkół na całym świecie. W rzeczywistości musieliśmy polegać na literaturze i badaniach kilku zaledwie szkół, które podobnie jak my szukały rozwiązań, partnerów, lekarzy, którzy mogliby zaoferować przywództwo. Dostosowaliśmy nasze praktyki, przepracowaliśmy całe lato, aby całkowicie odnowić nasze obiekty i działaliśmy już pierwszego dnia w szkole. I od tamtej pory jesteśmy otwarci. (Szczegóły na wideo) Skutecznie chronimy naszą społeczność szkolną. Przedstawiamy nasze praktyki SANEPID-owi w Piasecznie, a oni nam mówią: „Dobrze, róbcie tak dalej”. Więc robimy więcej w zakresie śledzenia kontaktów, sprawdzania i natychmiastowego podejmowania decyzji niż inni - jeśli prześle się test do laboratorium, może minąć siedem dni, zanim zostaną podjęte działania z powodu obciążenia tych placówek, podczas gdy my podejmujemy działania w ciągu kilku godzin. Cały czas byliśmy otwarci. Ośmielę się powiedzieć, że jesteśmy jedyną szkołą, która tego dokonała. Na całym świecie widać, że coraz więcej szkół, od poziomu podstawowego po uniwersytet, stosuje takie procedury.

Osiągnięcia

Our Kids: Z czego jest Pan dumny? Co uważa Pan za największe osiągnięcia szkoły?

Jon Zurfluh: Myślę, że jestem najbardziej dumny z tego, że osiągnęliśmy status trzech programów IB. Wdrożyliśmy PYP i MYP jednocześnie, aby programy te mogły dołączyć do naszego bardzo efektywnego programu DP i stworzyć kontinuum nauki dla uczniów w wieku od 3 do 18 lat. Myślę, że jest to powód do dumy. Inną rzeczą jest spójność naszej misji i podstawowych wartości. Podstawowe wartości zostały opracowane przez 36 osób. Połowę z nich stanowili gimnazjaliści i licealiści, którzy pomogli napisać i zdefiniować nasze pięć podstawowych wartości. I tak naprawdę są one w centrum wszystkiego, co robimy. Jedną z nich jest „Nie poddawaj się, gdy sprawy nie idą po Twojej myśli”. Cóż za doskonała wartość na czas pandemii! Spotykają nas ciągle wyzwania i każdego dnia musimy wykazywać się odpornością. Nasi uczniowie to rozumieją i stosują w praktyce każdego dnia. Potrafią sprostać tym wyzwaniom, stosują wszystkie nowe zasady - noszą codziennie maski, co jest dużym wyzwaniem, i chronią innych. Kolejną kluczową wartością, która jest krytyczna i z której jestem naprawdę dumny, ponieważ pokazuje kim jesteśmy jako szkoła, jest „Pracujmy razem”, ponieważ bez nas wszystkich jesteśmy niczym. Nie chodzi tylko o współpracę, ale o to, że nikt nie może zostać w tyle, że dbamy o siebie nawzajem, upewniamy się, że wszyscy razem podążamy tą drogą. Rozmawiamy również o tym, jak zmienić klasę w świat i łączyć naukę szkolną ze światem zewnętrznym, zmieniając to, co robi się w szkole, w to, co robi się w życiu. Jednym z naszych największych wydarzeń co roku jest Dzień Narodów Zjednoczonych. Wszyscy rodzice przychodzą i przynoszą nam do szkoły świat: różnorodne jedzenie, obyczaje, taniec i muzykę, dekoracje. W ten sposób świat przychodzi do naszej szkoły, a rodzice wiedzą, że to nasza podstawowa wartość. W całej szkole są rozmieszczone stoiska reprezentujące 40 krajów. Ale jest jeszcze jedna podstawowa wartość, która jest bardzo mocno związana z naszymi Programami IB - idea aktywności, działania. „Zrób krok i spraw, by coś się zmieniło, nie czekaj”. Chodzi o umożliwienie dzieciom podejmowania konkretnych działań w kontekście ich uczenia się.

Społeczność - wspólnota

Our Kids: Kiedy przeprowadzałam wywiady z rodzicami z Państwa szkoły, podkreślali oni niezwykłe poczucie wspólnoty w ASW. Jak to osiągacie?

Jon Zurfluh: Ważnym elementem jest chęć uczestniczenia w życiu szkoły. Jednym z moich największych zmartwień w tym roku było to, że przy zaleceniach dotyczących higieny w pandemii musieliśmy ograniczyć rodzicom dostęp do budynku szkoły. Ten duch wspólnoty i społeczności polegał bowiem na tym, że rodzice byli zawsze obecni tutaj, w naszej stołówce, czy jako wolontariusze w klasach. Martwiłem się, że w czasie pandemii, wykluczając ich z tego środowiska, stracimy tę wspólnotę. A tymczasem ona się jeszcze wzmocniła, rozrosła w procesie poszukiwania przez rodziców innych niż dotychczas, wirtualnych sposobów swojej obecności. Tak więc nasz Dzień Narodów Zjednoczonych, zamiast odbywać się tutaj na miejscu, z jedzeniem i obecnością wszystkich, był celebrowany filmami o różnych krajach przygotowanymi przez grupy rodziców, aby podzielić się swoimi krajami i kulturą z uczniami. Mimo że byliśmy zaniepokojeni wyzwaniami chwili obecnej, dzięki tej naszej wspólnocie rodzice znaleźli sposoby, aby pokonać przeszkody. Mamy małą grupę rodziców, którzy są testowani, aby mieć dostęp do budynku. Są wspierani przez rodziców na zewnątrz, którzy pomagają jak mogą. Nasze poczucie wspólnoty nie zna granic. Jestem głęboko przekonany, że kiedy wrócimy do czasów, kiedy będziemy mogli ponownie otworzyć drzwi szkoły lub będziemy mogli zaangażować rodziców w nasze bezpieczne praktyki, to wszystko wróci do normy. Kiedy rodzice przychodzą do szkoły po zapisaniu dziecka, tłumaczymy im, że nie chodzi tylko o samo zapisanie, uiszczenie opłat i usunięcie się na bok. Chcemy zaangażowania rodziców: “Jesteśmy partnerami i oczekujemy, że będziesz tego częścią”. Ułatwiamy to, np. gdy pojawiają się nowe rodziny, mamy ambasadorów z różnych grup rodziców, którzy im pomagają. W sali zawsze jest używanych co najmniej 10 języków, bo nowi rodzice zadają pytania w swoich ojczystych językach. Ta relacja trwa. U podstaw tego, co robimy, leży przekonanie, że wszyscy jesteśmy razem, że edukacja nie polega tylko na tym, aby nauczyciele dostarczali wiedzy uczniom, że chodzi o tworzenie odpowiedniego środowiska do nauki w szkole i logicznego rozszerzenia tego w domu rodzinnym, aby nasze dzieci zdobyły doświadczenia, które dotyczą bardziej życia, a mniej podręczników.

Wspieranie organizacji charytatywnych

Our Kids: Wiem, że szkoła ma wiele inicjatyw wspierających organizacje charytatywne.

Jon Zurfluh: Mamy 30-letnią relację ze szkołą dla niewidomych, którą wspieramy. Dary są ładowane na ciężarówkę, mimo pandemii. Wysyłamy dzieci do schronisk dla zwierząt. Wspieramy Warszawską Misję Wolontariatu. Robiliśmy zbiórki pieniędzy na walkę z rakiem. W okolicach maja lub czerwca organizujemy marsz dla życia po naszym szkolnym torze - zbiórkę pieniędzy na badania nad rakiem, ale także jest to upamiętnienie tych, którzy sami byli chorzy lub ich bliscy mieli do czynienia z rakiem. Otaczamy nasz tor świecami w papierowych torbach, gdzie jest też informacja o osobie, z którą każda świeca jest związana. Mamy dziesiątki innych partnerstw. Nasze biuro zarządza obszerną listą organizacji wspieranych przez szkołę. W przeszłości, przed pandemią, dzieci sprzedawały rodzinne wypieki, a następnie przekazywały fundusze na cele charytatywne. Przez lata wspieraliśmy ofiary różnych katastrof. Mieliśmy choinkę, która wspierała Warszawską Misję Wolontariatu. Przed pandemią organizowaliśmy turnieje szachowe, w których uczestniczyły wiejskie szkoły z całej Polski. Autobusami przyjeżdżali z nich uczniowie. Zamienialiśmy naszą salę gimnastyczną w salę do gry w szachy i był tam znakomity turniej, który odbywał się przez trzy lata, zanim wybuchła pandemia.

Zajęcia dodatkowe

Our Kids: Wiem, że szkoła zawsze oferowała dużo zajęć dodatkowych. Czy mimo pandemii nadal są one dostępne?

Jon Zurfluh: Tak i mają się dobrze. Jedyne, czego nie mamy, to zawody. Robimy to w naszej “bańce”. Dzieci rozumieją, że to działalność jakby pomostowa, że tymczasowo musimy to robić wewnętrznie, ponieważ uczniowie będą startować w zawodach sportowych w przyszłym roku i chcemy kontynuować rozwój ich umiejętności. Zaczęliśmy od piłki nożnej i siatkówki. Musieliśmy bardziej uważać z koszykówką, ponieważ jest to sport wymagający bliższego kontaktu.

Popularne jest nasze centrum fitness, gdzie mamy dużo sprzętu, takiego jak bieżnie, ciężarki. Dlatego otwieramy je w soboty dla uczniów liceum. Przychodzą, uprawiają kulturystykę i trening siłowy jako sposób na uzupełnienie tego, czego brakuje im bez regularnego sportu. Dużym wzięciem cieszy się, choć wciąż nie w formie zawodów, pływanie. Mamy swój basen więc jesteśmy w stanie zrobić o wiele więcej niż inni. Wszystkie porady ze środowiska pływackiego są takie, że jest to naturalne, czyste środowisko dzięki chlorowaniu. To strona sportowa. Po stronie zajęć niesportowych wszystkie nasze działania trwają, ale konkursy są w formie wirtualnej. Na przykład w naszym kole debat nadal rywalizowaliśmy z sześcioma szkołami Europy Środkowej i Wschodniej, ale konkurowaliśmy z nimi wirtualnie. Gościmy Model United Nations w kwietniu i mamy już zapisanych ponad 120 uczestników z całego świata. W niektórych miejscach uczestnicy nie pójdą spać do późna w nocy, aby uczestniczyć w sesjach online. Obecnie prowadzę nasze lokalne gimnazjalne Model United Nations i spotykamy się co tydzień, jak zwykle. Opisaliśmy nasze doświadczenia w artykule, który przesłaliśmy do różnych wydawców i mamy nadzieję, że zostanie opublikowany jako model dla innych szkół, z którego będą mogły skorzystać. Zawsze staramy się współpracować z innymi szkołami o podobnej filozofii, głównie w naszym regionie, ale także poza Europą Środkową i Wschodnią, resztą kontynentu oraz w Azji Południowo-Wschodniej, aby odpowiedzieć na pytanie: w jaki sposób możemy tworzyć i nadal rozszerzać te formy działania aby szkoły mogły powrócić do normalnej nauki i pracy?

Our Kids: Czy jest coś jeszcze, o czym chciałby mi Pan powiedzieć, a o co nie zapytałam?

Jon Zurfluh: Tylko to, że naprawdę kocham swoją szkołę i to, co robimy i co osiągamy. Myślę, że to mówi wszystko. Jeśli kochasz swoje miejsce, robisz wszystko, aby odnieść sukces. I nie sądzę, że jestem jedyną osobą, która kocha tę szkołę.

Osoby, które to czytały, również oglądały: